romans

“Zmierzch” po japońsku – recenzja Vampire Knight

Na początek wyjaśnienie dlaczego ja, preferująca seineny, w ogóle sięgnęłam po tę serię. Wszędzie są wampiry… Otóż, jestem szczęśliwą posiadaczką abonamentu w Netflixie i przeglądając ich ofertę w kategorii anime natrafiłam na Vampire Knight. Pomyślałam, że oto nadszedł ten czas, by zobaczyć coś spoza mojego kręgu zainteresowań. Raczej nie gustuję w romansach (choć jest parę wyjątków) i nie przepadam za shōjo, ale za to lubię wampirze klimaty. Wydaje mi się, że znam całkiem sporo dzieł kultury i popkultury, w których goszczą te istoty. Kiedyś nawet czytywałam powieści gotyckie (gatunek powstały w odpowiedzi na racjonalizm oświecenia) oraz dramaty i powieści grozy z epoki romantyzmu, czyli z okresu, kiedy tak właściwie wampiry zagościły w literaturze na dobre. Znam też niektóre bardzi...Read More

Kwaśna cytrynka czy słodka pomarańczka? – czyli anime Citrus

Po Citrusa sięgnęłam z prostego powodu: szykując się do wpisów na temat anime z sezonu zimowego, chciałam być na bieżąco. Generalnie nie przepadam za romansami - bez względu na to, czy dotyczą miłości homo czy heteroseksualnej - ale ponieważ napotkałam parę tytułów, które mimo romansowej tematyki zrobiły na mnie wrażenie, to postanowiłam dać Citrusowi szansę.

Z cyklu “film na niedzielę”: Hotarubi no mori e

Film na niedzielę Niedzielny wpis na temat Kimi no na wa, sprawił, że wpadłam na pewien pomysł. Postanowiłam stworzyć cotygodniowy cykl. W każdy siódmy dzień tygodnia będę omawiać jedno anime, które: albo jest filmem, nie serialem, albo jest tak krótkie, że da się całość ogarnąć w jeden wieczór Filmy te nie zawsze będą “lekkie”. Wiem, że na ogół w niedzielę wybiera się coś, co pomoże się odstresować przed nadchodzącym tygodniem. Jednak naprawdę dobre anime jest na tyle zajmujące, że i tak zapomnicie o nadchodzącym poniedziałku 😉 Dodatkowo muszę zaznaczyć, że filmy, które się tu znajdą, nie zawsze będą przeze mnie wysoko ocenione. Czasem będę Wam polecać anime, według mnie słabsze, ale mające dużo pozytywnych opinii w internecie. Taki tytuł naprawdę warto zobaczyć po to, by móc ...Read More

RECENZJA: anime Kimi no na wa

Kimi no na wa pojawiło się w połowie ubiegłego roku. Od razu chciałam zobaczyć to anime, ale wersja, którą parę miesięcy później udostępniono na polskich serwisach nie była dobrej jakości. Postanowiłam więc poczekać, by móc w pełni delektować się seansem, jednak później jakoś miałam ochotę na innego rodzaju anime i w rezultacie Kimi no na wa zeszło na dalszy plan. Tytuł ten okraszają tagi “romans”, “szkolne”, “dramat” i “tajemnica”. Cóż, romans to taki gatunek, po który rzadko sięgam, ale postanowiłam dać mu szansę. Film bowiem szybko zebrał pozytywne opinie, a ja wyznaję zasadę, że dobra manga i dobre anime zawsze się obroni. Jeśli jakiś tytuł jest wartościowy, to trzeba go zobaczyć bez względu na osobiste preferencje. Zobaczyłam i żałuję...Read More