O mnie

Cześć!

Jestem Mo i kocham książki!!!

Skąd “Mo”?

“Mo” jest skrótem mojego imienia. Inspirację zaczerpnęłam z powieści Małe kobietki, do której mam ogromny sentyment. Na jedną z bohaterek wszyscy wołają “Jo”, a że dzieckiem będąc troszkę przypominałam tę postać, więc myślę, że takie zdrobnienie jest w moim przypadku w jakiś sposób uzasadnione 🙂

Moja historia

Od kiedy tylko w wieku lat czterech nauczyłam się składać litery w wyrazy, czytanie stało się jedną z moich ulubionych form spędzania czasu. Drugą świetną zabawą z dzieciństwa było rysowanie ludzików z dymkami, w których pisałam ich dialogi – jak więc widać do komiksów ciągnęło mnie od najmłodszych lat, mimo że sama wtedy jeszcze ich nie czytywałam.

Jako dziecko pochłonęłam mnóstwo książek, ale też różnych gazet, pisemek dla dzieci. Potem poznałam pierwsze komiksy. Moimi ulubionymi był Asterix i Obeliks oraz tygodnik Kaczor Donald wydawany przez Egmont (do dziś chylę czoła przed tłumaczami, odwalili kawał naprawdę dobrej roboty, a niektóre teksty tytułowego bohatera i jego siostrzeńców mają dla mnie, mojego brata i przyjaciół z dzieciństwa status kultowych:)). Natomiast kompletnie nie przypadły mi wtedy do gustu polskie komiksy. Dzieła rodzimych twórców (nie tylko komiksy, ale też filmy animowane) miały taką charakterystyczną kreskę, za którą nie przepadałam… (np. bajka Odwrócona góra brrr…)

W swych dziecięcych preferencjach o wiele bardziej wolałam oglądać wielkookie postacie Disneya. Być może naturalną konsekwencją tego jest sympatia do dzieł japońskich autorów (wszak ich charakterystyczny styl inspirację swą ma w postaci zachodniej Myszki Miki!). Z mangą jako dziecko miałam co prawda niewiele do czynienia (nie była jeszcze w Polsce tak łatwo dostępna jak obecnie), ale z anime już tak.

Moja generacja

Należę do generacji, która “bawiła się w Czarodziejkę z Księżyca” i która chciała złapać wszystkie Pokemony. Potem miałam długą przerwę od anime. Jako nastolatka wolałam książki. Jestem z pokolenia Harrego Pottera (“tak! przeczytałam wszystkie części”;)). Pochłonęłam też sporo innych tytułów dla młodzieży i dużo powieści dla dziewczyn (wychowałam się na serii Jeżycjada). Potem, gdy byłam starsza, przerzuciłam się na tak zwaną ambitną prozę i zagraniczne seriale.

Moja droga do Otaku

Tematyka związana z Japonią fascynowała mnie od bardzo dawna (znam sporo książek opisujących życie codzienne mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni, powieści, reportaży z podróży), jednak do anime ponownie przekonałam się jakieś 5 lat temu i… wpadłam po uszy 🙂 Później sięgnęłam po mangi, które teraz czytam w sporych ilościach 🙂

Obecna “ja”

Oprócz mang i powieści ulubionych autorów, chętnie zaglądam do poradników na tematy, które aktualnie mnie interesują. Teraz ciekawi mnie ziołolecznictwo, zdrowe odżywianie, autoterapia, biologia i astronomia, ale możliwe, że za pół roku zainteresuję się czymś innym 😛 Mieszkanie zagracam tym, co lubię czytać.

Komiksów już nie rysuję (koślawe ludziki małego dziecka mają swój urok, ale koślawe ludziki dorosłego – niekoniecznie). Parę osób twierdzi, że nie idzie mi wcale tak najgorzej, ale samokrytycyzm jednak wygrywa. Przez pewien czas, pisywałam “do szuflady”. Z resztą, pisać lubię do tej pory i to jest właśnie jeden z powodów, dla którego założyłam bloga.

Dlaczego kawiarnia?

Jak wspomniałam, jedną z moich pasji jest pisanie. Ukochanym napojem jest kawa, a jednym z ulubionych sposobów spędzania wolnego czasu – oglądanie anime i czytanie mang. Pomyślałam, że warto połączyć te trzy rzeczy i… puff! Tak właśnie powstała wirtualna Kawiarnia Otaku 🙂

Co na blogu?

Ponieważ z anime przeprosiłam się stosunkowo niedawno, nie jestem wszystkowiedząca 😉 Ale bardzo się staram 🙂 Moim celem jest nieustannie pogłębianie swej wiedzy.

Blog to zapis moich codziennych perypetii, jakie spotykają mnie na drodze do tytułu “Alfy i Omegi Otaku”. A że droga długa jest… to sporo na blogu się wydarzy. Znajdziecie tu opisy moich wrażeń po zetknięciu z różnymi tytułami, dowiecie się co polecam, będziecie mogli przeczytać recenzje, różne ciekawostki, serwuję też garść nowinek. Bardzo chciałabym “zarazić” Was swoją pasją do czytania mang i oglądania ciekawych anime.

“Chińskie bajki”

Wszystkich nieprzekonanych śpieszę zapewnić, że anime to naprawdę nie są bajki dla dzieci. A raczej… nie tylko bajki. Wiem, że dużo osób tak sądzi, bo sama wiele lat temu przestałam je oglądać z tego powodu. Nie było wtedy powszechnie dostępnego internetu, a w telewizji brakowało różnorodnych tytułów. Dlatego anime kojarzyło mi się głównie z tym, co znałam z dzieciństwa.

Jednak oprócz infantylnych przygód wielkookich postaci czy szkolnych perypetii długonogich dziewcząt, są tu także tytuły dla dorosłych. Mangi i anime mają szerokie spektrum gatunkowe i celują w naprawdę różne widownie. Możecie wybierać i wśród romansów i horrorów. Są ciekawe obyczajówki, kryminały, mądre przypowieści oraz wiele, wiele innych!

Kawiarnia Otaku ma być miejscem spotkań otaku – i tych początkujących i tych zaawansowanych.

No to tyle… barmanka się wygadała 😉 Teraz zapraszam do stolika!