Share This Post

Anime / Manga

Tokyo Ghoul – emo zabawa czy etyczna rozprawa?

Tokyo Ghoul – emo zabawa czy etyczna rozprawa?

Tę niedzielę spędziłam z Haise Sasakim – głównym bohaterem mangi Tokyo Ghoul:re. Jeśli ktoś w miarę uważnie czyta mojego bloga, z pewnością zauważył już, że bardzo lubię całą serię “Tokyo Ghoul”. Należę do paru grup dyskusyjnych związanych z tematyką M&A i wiem, że tytuł ten jest dość kontrowersyjny. Jedni bardzo go lubią, inni nie przepadają, ale doceniają, a jeszcze inni uważają, że jest “słaby”. Argumenty są różne. Z niektórymi się zgadzam, z innymi nie. Sporo z nich jednak jestem w stanie obalić – tak sądzę 😉 Ponieważ premiera anime Tokyo Ghoul:re nadchodzi wielkimi krokami, postanowiłam ten wpis poświęcić całemu uniwersum “Tokyo Ghoul” i raz na zawsze rozprawić się z niektórymi pogłoskami. Ale po kolei.

Co zachwyca:

Problematyka

Człowiek teoretycznie znajduje się na szczycie łańcucha pokarmowego. Znacie te wykresy ze szkoły, prawda? Najprostszy wygląda mniej więcej tak: Słońce -> producenci (roślinki) -> konsumenci I rzędu (roślinożercy) -> konsumenci II rzędu (mięsożercy – zjadają roślinożerców) -> konsumenci III rzędu (zjadają mięsożerców) oraz reducenci (bakterie i grzyby, które rozkładają wszystko). Człowiek należy do najwyższego rzędu konsumentów, ale nie jest ostatnim ogniwem. Pomijając fakt, że po śmierci zostanie rozłożony przez robaczki, jeszcze za życia może zginąć, gdy na przykład wpadnie w szczęki rekina ludojada. Jednak istot żywiących się ludzkim mięsem jest stosunkowo niewiele. I są to zwierzęta. Jednostki uważane za niższe względem człowieka. W dodatku rzadko kiedy człowiek jest ich celem (na przykład wspomniany rekin prawdopodobnie atakuje ludzi przez pomyłkę – bierze je za inne zwierzę). Rasa ludzka w hierarchii ziemskich istot stawiana jest na samym szczycie. W końcu tylko człowiek ma świadomość i najlepiej rozwinięty rozum. Opanował sporą część świata zwierzęcego. Tworząc cywilizację, okiełznał przyrodę. Tylko co, jeśli tak nie jest…? Co, jeśli zwierzęta też mają świadomość, o której nikt nie wie…? Przecież nie potrafimy się z nimi porozumieć. Skąd możemy wiedzieć jak wygląda ich świat? Czy wówczas ludzie zabijający zwierzęta na mięso postępują w zgodzie z etyką? Czy niewiedza o ich teoretycznej świadomości usprawiedliwia nas?

Seria Tokyo Ghoul porusza podobny problem, jednak nieco inaczej ujęty. W tym świecie, żyją istoty do złudzenia przypominające ludzi, które jednak żywią się ludzkim mięsem. Są to humanoidalne byty zwane ghulami. W celu ich eliminacji powołano specjalną jednostkę (BSG), coś w rodzaju policji, która jednak zajmuje się wyłącznie tropieniem i eksterminacją tych istot. Świat ludzi jest nieprzystawalny do świata ghuli. Dla człowieka ghoul jest realnym zagrożeniem. Jest tym, czym dla nas byłby rekin ludojad, gdyby wyglądał jak człowiek: czyhającym zewsząd niebezpieczeństwem, które trzeba wyeliminować. Co daje ludziom etyczne usprawiedliwienie wobec eksterminacji ghuli? Przekonanie, że nie są oni niczym więcej niż potworami. Że są jak zwierzęta, które człowiek zabija. Widać to doskonale w terminologii używanej przez inspektorów BSG; matka-ghul, która broni swego dziecka, nazwana zostaje “samicą”. Już samo to określenie jest degradacją jednostki i daje ludziom mentalne przyzwolenie na pozbawienie jej życia.

Wydawałoby się, że świat Tokyo Ghoula jest czarno-biały. Że wszystko jest takie proste: ludzie zabijają ghuli bo ci, choć są wyżej w łańcuchu, nie przewyższają ludzi w hirarachii bytów. Polując na ghuli po prostu chronią swą populację. Kto jednak dał ludziom przyzwolenie na taki homocentryzm? Skąd pewność, że zabijając ghuli czynią dobrze? A co jeśli ghule nie ustępują ludziom w niczym? Ani w świadomości, ani w intelekcie? Co jeśli różnią się tylko rodzajem spożywanego pokarmu? A może, skoro stoją oni wyżej w łańcuchu pokarmowym, to właśnie ghule powinni panować nad światem, a ludzie powinni służyć im za pokarm. To trochę tak, jakby w naszej rzeczywistości, świnki i krówki podjęły walkę zbrojną z ludźmi, by nie dać się zjeść. Kto miałby wówczas rację? Świnki i krówki czy ludzie?

Tokyo Ghoul, choć przez wielu czytany jest tylko na “pierwszym poziomie odbioru tekstu”, dla mnie jest istną zagwozdką etyczną, obudowaną w ciekawy sposób opisami walk między dwiema rasami istot.

Rozwój psychologiczny postaci

W anime nie zostało to aż tak dobrze pokazane jak w mandze. Jest co prawda ukazany motyw szaleństwa, zmiany osobowości, niemożność poradzenia sobie z cierpieniem, ale tylko w mandze postępowanie postaci ma swoje uzasadnienie. W anime miałam wrażenie kompletnej rozsypki i chaosu w działaniach bohaterów. Bardzo lubię historie, w których aspekt psychologiczny jest mocno zaakcentowany, a seria Tokyo Ghoul do takich należy. W dodatku sporo bohaterów jest tak skonstruowanych, że widz może się z nimi w jakiś spoóśb identyfikować. Wiadomo, że trudno o dosłowność w szukaniu cech wspólnych, jednak nieśmiały Kaneki czy buntownicza Touka to takie archetypy osobowości, których pełno żyje wśród nas.

Tragizm

“Jeśli ktoś napisałby powieść na podstawie moich doświadczeń, byłaby to tragedia” – ten cytat znajduje się na początku mangi. Postać głównego bohatera, Kena Kanekiego, rzeczywiście naznaczona jest tragizmem. Kaneki miał pecha. Niezwykłego pecha. Był on nieśmiałym, ułożonym i dobrze uczącym się chłopcem, który w życiu nie miał lekko (śmierć matki, samotność) Gdy w końcu odrobinę pokonał nieśmiałość i zaprosił wymarzoną dziewczynę na randkę, ta okazała się być ghulem. Dziewczyna zginęła przypadkiem podczas próby ataku na chłopca, a jemu w szpitalu przeszczepiono zniszczone narządy. Kto był dawcą? Dziewczyna. Odtąd życie Kanekiego już nigdy nie było takie samo. Odkrył, że dotychczasowe pożywienie go brzydzi. Odczuwał wręcz zwierzęcy głód i pragnie ludzkiego mięsa. Bał się jednak przekroczenia granicy. Nie chciał utracić swego człowieczeństwa więc postanowił się głodzić. Jedyną jadalną rzeczą, która nie napawała go odrazą, była kawa. Stała się ona podstawą jego diety jednak, jak się okazało, nie dało się w ten sposób zbyt długo wytrzymać. Na jego szczęście, spotkał pokojowych ghuli, którzy postanowili się nim zaopiekować. Kaneki zaczął więc pracę w kawiarni Anteiku wraz z innymi ghulami. Wtedy to odkrył, że nie są oni żadnymi monstrami i tak naprawdę bardzo blisko im do ludzi. Właściciel przybytku marzył o tym, by światy tych dwóch ras w przyszłości żyły w zgodzie. Pokładał spore nadzieje w Kanekim. Tylko on mógł być osobą, która potrafi zrozumieć ludzi i ghuli. Historia pokazała jednak, że nie jest to takie proste i w gruncie rzeczy właśnie na tym polega tragizm Kanekiego. Będąc człowiekiem w ciele ghula w rzeczywistości staje się wyobcowany, bo nigdy nie będzie w pełni przynależeć do żadnego ze światów.

Odwołania do literatury

Główny bohater jest studentem filologii japońskiej. Jest niezwykle oczytany. Taki typ “kujona – humanisty”, który cytatami sypie jak z rękawa. Właśnie dlatego potrafi on znaleźć literackie (prawdziwe i fikcyjne) nawiązania do wydarzeń, których przyszło mu doświadczyć. Osobiście bardzo lubię takie “smaczki”. W anime to pominięto – a szkoda.

Klimat

Mroczny klimat najlepiej ukazuje pierwsza seria anime. Manga oczywiście też, ale w anime na odpowiedni efekt w dużej mierze składa się oprawa muzyczna. Tokyo Ghoul to horror, jednak nie taki “typowy” mający na celu przestraszenie widza. Tutaj podczas seansu widz nie krzyczy ze strachu. Nie. Choć krwi i przemocy jest sporo, to jednak miałam wrażenie, że to nie groza stanowi najsilniejszy element składowy wspomnianego klimatu, ale właśnie ów ponury, mroczny nastrój. Doskonale wkomponowuje się to we wspomniany tragizm postaci i całego świata, w którym przyszło bohaterom żyć. Jak się bowiem okazuje, życie samo w sobie jest pasmem trudnych wyborów, moralnych dylematów i tragicznych konfliktów, które z definicji są przecież nierozwiązywalne.

Opening

Ja swoją przygodę z tym tytułem zaczełam od anime i nie żałuję. Choć niezmiennie uważam mangę za o niebo lepszą, to jednak wersja animowana na tyle mnie zaintrygowała, że zapragnęłam poznać pierwowzór. Anime stanowi więc jakby taki “trailer” historii, której pełnię można zobaczyć w mandze. To, co jeszcze mnie zachwyciło w anime to opening. Do tej pory uważam go za najlepszy opening jaki widziałam.

Kawa

Może to zabawne, ale jako kawosz i baristka wirtualnej kawiarni nie ukrywam, że czuję sporą sympatię względem serii, która akcentuje celebrację picia kawy. Oglądając kadry, w których Kaneki uczy się trudnej sztuki parzenia kawy, siła wyobraźni pobudzała me zmysły do tego stopnia, że wręcz czułam przyjemny aromat świeżo zmielonych ziaren. Najprzyjemniejszą częścią zapoznawiania się z Tokyo Ghoulem było zaparzenie sobie filiżanki małej czarnej do lektury 😉

Słabsze strony:

Ciąg przyczynowo-skutkowy

Tokyo Ghoul to pierwsza manga Sui Ishidy i czasem troszkę to czuć. Chyba autorowi troszkę brakuje “wprawy”. Generalnie wszystko jest OK, ale jeśli chodzi o budowę ciągu przyczynowo-skutkowego to miałam wrażenie, że czasem akcji brakuje logiki. W mandze zdarza się to rzadko, natomiast w anime (przede wszystkim w drugiej serii Tokyo Ghoul √A) fabuła kuleje tak, że staje się zlepkiem niepasujących do siebie scen. Patrzenie na to było dla mnie bardzo bolesne, zwłaszcza wtedy, gdy wiedziałam już, że w mandze wygląda to nieporównywalnie lepiej. Anime może więc intrygować (pierwsza seria), ale i zniechęcać (druga seria) do tego tytułu. Jednak zarzuty o niekonsekwencję w wydarzeniach fabularnych są w pełni zasadne tylko w przypadku wersji animowanej. Wszystkim tym, którzy serię Tokyo Ghoul obwiniają o brak logiki, polecam zapoznanie się z mangą. Sami zobaczycie, że Wasze oskarżenia były nie do końca sprawiedliwe 😉

Zmiana fabuły

Niefajne jest to, że w anime postanowiono zmienić fabułę. Nie wiem skąd się wziął taki pomysł. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że adaptacje filmowe często idą własną drogą, jednak w przypadku serii Tokyo Ghoul jest to ogromny minus. Decyzje, które podejmuje bohater w wersji animowanej czasem tak nie przystają do jego charakteru, że postać jako twór psychologiczny traci wiarygodność. W mandze wszystkie decyzje, cała przemiana bohatera, znajduje logiczne uzasadnienie – w anime nie.

Kondensacja fabuły

I znowu jest to zarzut względem anime. W mandze fabuła jest dość rozwinięta. Spokojnie wystarczyłoby jej na drugie tyle odcinków. Upchnięcie wszystkiego do 12 odcinków pierwszej i drugiej serii było złym pomysłem. Okrojona historia nie jest bowiem w stanie w pełni oddać pierwotnego zamysłu autora. Widz jest skonfundowany w wyniku nagromadzenia postaci, wątków i braku wielu objaśnień.

Fandom

Na pewnym forum spotkałam się z zabawnym zarzutem. Ktoś napisał bowiem, że chciał już dano zapoznać się z tym tytułem, ale “tak zwany fandom go zniechęcał”, ale potem ów widz/czytelnik odkrył jaki to świetny tytuł.  O co chodziło? A no o to, że panuje pogląd jakoby fanami tego tytułu byli niestabilni emocjonalnie nastolatkowie, którzy czując się wyobcowani, wyobrażają sobie że są ghulami 🙂 Są oni – niczym swego czasu członkowie subkultury “emo” – zafascynowani wyłącznie aspektem nieprzystawalności do świata młodego Kanekiego. W dodatku w serii pojawia się sporo postaci przypominających właśnie takich “emo”: samookaleczający się Juuzou Suzuya, czy wytatuowany Uta. Skupianie się tylko na powierzchowności bohaterów, w moim mniemaniu, znacznie “spłyca” tę serię. Jasne, może jest ona nieco utrzymana w “stylistyce emo” – jeśli można tak to określić. Ale jest to tylko opakowanie, które kryje ciekawe wnętrze.


Ja bardzo lubię tę serię, choć zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że nie jest ona dziełem wybitnym. Mam jednak do niej pewną słabość. Osobiście polecam tym, którzy lubią takie zagwozdki etyczne osadzone w mrocznym świecie. No i tym, którzy lubią kawę 😉 Co jak co, ale ceremoniał picia tego smakowitego napoju został tutaj doskonale oddany!

Już w 3 kwietnia startuje seria Tokyo Goul:re. Zainteresowanym już spieszę wyjaśnić jak chronologicznie należy czytać/oglądać tę serię:

Anime:

  1. Tokyo Ghoul
  2. Tokyo Ghoul √A
  3. Tokyo Ghoul:re

Manga:

  1. Tokyo Ghoul
  2. Tokyo Ghoul:re

 

Pozdrawiam znad kubka parującej kawy! Pamiętajcie; ja nie jestem ghulem – po prostu kocham kawę 😉

Share This Post

Leave a Reply