Share This Post

Manga

RECENZJA: manga “Solanin” – Inio Asano

RECENZJA: manga “Solanin” – Inio Asano

Tytuł: Solanin

Tytuł oryginalny: Solanin

Autor: Inio Asano

Ilość tomów: 2

Data polskiego wydania: 2009 – 2010

Polski wydawca: Hanami 

Krótko o autorze

Inio Asano (ur. 1980 r.) swą karierę komiksową rozpoczął w 1997 roku, a więc bardzo młodo. Już w 2001 roku za tytuł Futsū no Hi miesięcznik Sunday GX przyznał mu nagrodę dla nowych talentów. Asano lubi wplatać w swoje rysunki ukryte przesłania, liczne żarciki, czy nawet nawiązania do innych dzieł, które czytelnik musi odnaleźć. To wszystko sprawia, że wymowa jego prac ma charakter indywidualny, zależny od czytelnika. Charakterystyczna kreska autora to nie tylko szczegółowo zagospodarowane tła, ale też wplatanie do rysunku elementów fotografii. Asano w specyficzny sposób rysuje postacie: szeroko rozstawione oczy i usta nadają im nieco “żabiego wyglądu”.

Recenzowana przeze mnie manga została wyróżniona nominacją do nagród Eisnera i Harveya. W 2010 roku na kanwie komiksu powstał japoński film w reżyserii Takahiro Miki. Solanin to, póki co, drugi tytuł Inio Asano wydany przez Hanami. Jest to seinen, a więc manga adresowana do “młodych dorosłych”.

Okładka

Okładka przedstawia rysunkowych bohaterów, naniesionych komputerowo na fotografię. W pierwszym tomie z przodu okładki widzimy dwójkę protagonistów, w drugim – trójkę ich przyjaciół. Tytuł ozdobiony jest w urocze kwiatuszki 😉

Zarys fabuły

Solanin to opowieść o młodych ludziach znajdujących się na progu dorosłości. Główna bohaterka, Meiko Inoue ma 24 lata. Zarówno w Japonii, jak i w Polsce, jest to wiek, w którym młody człowiek kończy studia, zaczyna pierwszą zarobkową pracę (jeśli nie pracował wcześniej), stawia chwiejne kroki na stopniach kariery. Czas studenckiej beztroski przemija bezpowrotnie i nagle trzeba samemu zacząć martwić się o przetrwanie, opłacenie mieszkania i rachunków. Nie można przecież już liczyć na stypendium, a na pomoc rodziców też nie każdy ma szansę. Gdy poznajemy Meiko, ma ona dobrze płatną pracę (której nienawidzi), ale która pozwala jej na przeżycie w przeludnionym Tokio. Bohaterka pochodzi z rolniczej rodziny, więc czasem dostaje z domu przesyłki z warzywami. Do stolicy przybyła na studia i została w niej mając nadzieję na lepsze życie (nie przypomina Wam to czegoś…? ;))

Tutaj Meiko poznała swojego chłopaka – Naruo Tanedę. Niestety, jest on “typem marzyciela”. Marnie zarabia, więc znajduje się na utrzymaniu naszej głównej bohaterki. Aby przeżyć w wielkim mieście dziewczynie pozostaje szara rzeczywistość… poranne wstawanie, jazda zatłoczonym pociągiem, praca, praca, praca, zakupy, powrót, zrobienie jedzenia, prania… bla, bla, bla… rutyna. I brak czasu na jakiekolwiek pasje. Ale cóż, na tym polega dorosłość i niezależność, o czym Meiko doskonale wie. Jednocześnie widzimy, że spod maski dorosłej kobiety wciąż przebija twarz dziecka. Bohaterka ma ambiwalentny stosunek do szefa i współpracowników, często w duchu nabija się z przełożonego, śmieszą ją niektóre bezsensowne przepisy czy rozporządzenia (np. dlaczego ma spinać arkusze papieru akurat w prawym, górnym rogu?! – co to za różnica? :P). Po cichutku też się buntuje (naprawiając maszynę ksero, odbija swój palec ułożony w jednoznacznym i obraźliwym geście:)) Pewnego dnia stawia jednak wszystko na jedną kartę – rzuca pracę i tu zaczyna się cała historia 🙂

Inio Asano – japoński Taco Hemingway

Asano tworząc Solanina miał 25 lat (komiks wydawany był w latach 2005-2006), a więc był w podobnym wieku do swoich bohaterów. Moim zdaniem wspaniale oddał bolączki młodego pokolenia, które znajduje się w tym trudnym punkcie, jakim jest wejście w samodzielność. Chcieliby jeszcze imprezować, ale nie mają za co. Chcieliby mieć więcej pieniędzy, ale nie chcą pracować w miejscach niezwiązanych z ich zainteresowaniami. Zastanawiają się co zrobić ze swoim życiem. Co pomoże im w samorealizacji? Chyba ratunkiem dla nich jest tylko “sześć zer” 😉 Dlatego wydźwięk mangi skojarzył mi się z niektórymi tekstami Taco Hemingwaya.

Idę ulicami, gapiąc się na panny hoże
Czarne płaszcze, czarne rury no i czarne “Roshe”
Rozbity iPhone 6, choć zarabia marne grosze
Nie pytam skąd ma hajs, jeśli chce tańczyć to bardzo proszę

(…)

W tym pokoleniu, na umowie – zleceniu
Nie gada się o przyszłości i ZUS-ie, ubezpieczeniu
Ci ludzie nie chcą gadać o wpłatach na lokatach premium
I polityce tych pozycji raczej nie mamy w menu
Ale, ale, idę na balet i żyję wspaniale
Sobie zapalę i wypiję, żeby zalać te żale

/Sześć zer – Taco Hemingway/

Bohaterowie Solanina są młodzi, mają marzenia, których nie chcą poświęcać, ale nie są pewni, czy mają jakiekolwiek inne wyjście, jeśli nie chcą być na “garnuszku rodziców”. Muszą więc zastanowić się co dla nich jest priorytetem; marzenia, życie w wielkim mieście, pieniądze, a może miłość…? Jaką cenę trzeba zapłacić, aby mieć wszystko?

Solanin – raz słono, raz słodko

Moje wrażenia są na wielki plus. Solanin to historia bardzo “życiowa”. Choć życie młodych bohaterów obfituje w wiele trosk, przy niektórych ich tekstach można pękać ze śmiechu. Trzeba przyznać, że tłumacz i właściciel Hanami, Radosław Bolałek, wykonał doskonałą robotę! W drugim tomie pojawia się więcej smutnych scen. Raz jest słodko od śmiechu, raz słono od łez – jak to w życiu. Połączenie komedii z dramatem to coś, co bardzo lubię, dlatego manga wybitnie przypadła mi do gustu.

Kreska, postacie, narracja

Choć nie przepadam za “żabią” kreską, w tej mandze absolutnie mi ona nie przeszkadza! (A wręcz dodaje pewnego uroku…) Historia może nie jest dynamiczna (nie znajdziecie tu żadnych nagłych zwrotów akcji, pościgów ani walk), ale jest tak absorbująca, że czyta się jednym tchem. Na początku historia toczy się głównie wokół Meiko. Potem poznajemy także przemyślenia innych bohaterów. Postacie są bardzo zróżnicowane: oprócz zagubionej Meiko i jej nieporadnego chłopaka, mamy tu także wiecznego studenta, pozornie niezależną ekspedientkę, czy “szczęśliwca”, który odziedziczył aptekę po rodzicach. Wszyscy oni są kumplami z czasów studenckich i wszyscy na swój sposób próbują poradzić sobie z dorosłością. Siłą Solanina są znakomite dialogi, humor iskrzący na każdym kroku, podteksty no i ogólne przesłanie. Poza tym dochodzi tu jeszcze kwestia utożsamienia z bohaterami. Sporo ich przemyśleń, dylematów znam z autopsji lub z doświadczeń znajomych. Myślę, że jest to tytuł, który spodoba się młodym ludziom mającym etap edukacji już za sobą.

Podsumowując:

kreska: 7/10 (przekonałam się! :))

fabuła: 8/10

sposób prowadzenia narracji: 8/10

sposób budowania postaci: 8/10

przekaz: 9/10

stosunek ceny do jakości: 7/10

punkt subiektywny: +0,5 za możliwość znalezienia wspólnych elementów pomiędzy treścią mangi, a problemami mojego pokolenia oraz wielki plus za humor taki, jaki lubię 🙂


ogółem: 8,5/10

Bardzo polecam!

Share This Post

Leave a Reply