Share This Post

Manga

RECENZJA: manga “Kuro”, Somato

RECENZJA: manga “Kuro”, Somato

Tytuł: Kuro /org. Kuro/

Autor: Somato

Tłumacz: Karolina Balcer

Data wydania: 2017 /org. 2011/

Wydawca: Waneko /org. Shueisha/

Ilość tomów: 3

Format: powiększony

Liczba stron: 128 każdy

Oprawa: miękka + obwoluta

Cena: 23,99 zł

Tytułowy Kuro to pozornie tylko mały, czarny kotek. Jego właścicielka, Koko jest pozornie zwyczajną dziewczynką. Mieszkają oni sami w wielkiej posiadłości i pozornie wiodą normalne życie, jednak za oknami przechadzają się monstrualne potwory. Zbyt dużo pozorów? Cóż, cała historia jest urocza tylko z pozoru. Zaintrygowałam Was? 😉

Kim jest autor?

Autorów jest najprawdopodobniej dwóch. Tak mi się wydaje. Tutaj możecie zobaczyć ich stronę internetową,  tutaj profil na twitterze, a tutaj udostępnione prace. Jeśli znacie japoński, napiszcie mi proszę czy można tam dowiedzieć się coś więcej o twórcy/twórcach, bo ja nie jestem pewna czy dobrze zrozumiałam, ale na twitterowym profilu zdaje się, że jest mowa o duecie. Informacje z ostatniej strony trzeciego tomu też mnie utwierdzają w tym przekonaniu; pojawia się tam nick “Nori” – jako tej, która ułożyła historię i “Hisshi” – który/a narysował/a całość. (Zakładając więc, że są to dwie osoby, będę w dalszej części pisać o nich w liczbie mnogiej.) Autorzy posługują się pseudonimem “Somato”. Szczerze mówiąc, nie jestem pewna ich płci, jednak Nori to imię żeńskie. Wyczuwam też “kobiecą rękę” w opowieści o Kuro. Po treści mangi wnioskuję, że ta kobieta jest “kociarą”:) 

Kuro w Polsce wydało najbardziej “kocie” – jeśli można tak powiedzieć – wydawnictwo czyli Waneko 😉 

Pierwsze wrażenie

Wydawnictwo Waneko, reklamując mangę, napisało, że jest to historia podobna do Koraliny Neila Gaimana, czyli książki niby dla dzieci, a jednak na tyle ponurej, że do grona odbiorców spokojnie mogliby przynależeć dorośli. Trochę tak jak z Alicją w Krainie Czarów – niezmiennie sądzę, że nie jest odpowiednia dla małych czytelników, a jednak czytają ją i oglądają wszyscy.

Mnie w pierwszej chwili Kuro skojarzyło się z inną mangą – Kuroshitsuji. Tutaj też widzimy piękną, wiktoriańską posiadłość, w której samotnie mieszka dziecko (tam chłopiec otoczony był co prawda służbą, ale nie miał rodziców). Tu i tu mamy tajemnicę i mroczny klimat, jednak na tym podobieństwa się kończą.

Okładka, wygląd, kreska

Obwoluty wszystkich trzech tomów są prze-pię-kne! Nawet sam ich wygląd zachęca do kupna! Sami zobaczcie:

Kreska też jest bardzo ładna. Dzieci mają duże oczy i urodę troszkę w stylu “moe“, ale dorośli już nie. Mangę przyjemnie się ogląda – zwłaszcza pokolorowane kadry –  i czyta. Tomy nie mają dużej objętości, więc ja skończyłam je bardzo szybko.

Zarys fabuły

Mała dziewczynka mieszka samotnie w wielkiej posiadłości. Jej jedynym towarzyszem jest kot Kuro, a jedynymi gośćmi lekarz, pani nauczycielka wraz z córką i jej przyjaciółka o imieniu Milk. Jest jeszcze jednak dziewczynka, nieco starsza od głównej bohaterki, która jawnie nienawidzi Kuro i unika posiadłości na wzgórzu. Pozostali mieszkańcy również zachowują dystans wobec bohaterki. Gdy dziewczynka wybywa do sklepu, ekspedient nie bardzo chce z nią rozmawiać. Matki zagarniają dzieci, by przypadkiem nie zbliżyły się do niej. Koko zdaje się jednak tego nie dostrzegać – albo podświadomie wypiera to. 

Dni upływają jej monotonnie, jednak nie przeszkadza to naszej małej bohaterce. Zajmując się domem, bawi się ze swoim pupilem. Wydaje się być szczęśliwa. Czasami pisze też własne historie. Kuro nie jest zwyczajnym kotem, ale Koko tego nie widzi. Z resztą, ona wielu rzeczy nie widzi. Choćby potworów, które przechadzają się pod oknami jej wielkiego domu.

W mandze bardzo dużo jest scen pokazujących zabawy Koko i Kuro. Przy okazji możemy zaobserwować zwykłe-niezwykłe zachowania kota. Autorka fabuły, miała fajny pomysł, bo ukazując typowo “kocie” nawyki, sugeruje, że zwierzęta te mają pewne niezwykłe powody do takich a nie innych zachowań. Na przykład to, że koty spadają na cztery łapy, czy to, że włażą na przedmioty pozornie niedostępne dla nich oznacza, że mają ukryte super moce. Czy zatem w rzeczywistości każdy kot to istota pozaziemska albo jakiś demon…? 😉

Narracja

Odbiorca zostaje wrzucony w fabułę, w której jest sporo niewiadomych. Od początku pojawia się więc w głowie sporo pytań. Odpowiedzi są jednak dawkowane. Sporo jest scen, które kończą się w jakimś niedopowiedzeniem, jednak później niemal każda wątpliwość zostaje wytłumaczona. Często główny wątek urywa się, by autorzy mogli przedstawić zabawę bohaterki ze swoim kotkiem. Historia jest także przerywana retrospekcjami. Oprócz tego pojawia się motyw opowieści w opowieści, Koko sama bowiem opisuje fikcyjne przygody, które są prezentowane w mandze.

Budowa

Pomimo tylu różnych form narracji, historia nie jest nieczytelna. W odróżnieniu poszczególnych jej form pomaga sposób prezentacji. Opowieść dziejąca się w czasie teraźniejszym jest kolorowa. Retrospekcje, którymi jest przeplatana, przedstawiono na pożółkłym papierze. Czarno-białe są wątki dziejące się w przeszłości, oraz fabuła wymyślona przez Koko.

W każdym tomie pojawia się autoprezentacja bohaterki. Wypowiada za każdym razem słowa: “Nazywam się Koko. Jestem właścicielką Kuro” i po tym tekście następuje opis zabaw jej pupilka, albo charakterystycznych dla niego zachowań.

Mój odbiór

Po przeczytaniu dwóch pierwszych tomów, byłam mile zaskoczona i zaintrygowana. Infantylna historia o dziewczynce i kotku podszyta jest bowiem niepokojem. Gdy Koko bawi się beztrosko z Kuro i już zaczynam myśleć, że to powiastka dla dzieci, nagle przez okno zagląda potwór. Oczywiście manga nie jest aż tak straszna, by nazwać ją horrorem. Nie ma tu przemocy, ukazanego bezpośrednio rozlewu krwi, czy brutalnych scen, ale jest taki właśnie lekko niepokojący klimacik. 

Na początku opowieści jest sporo niewiadomych, co wzbudziło moje zaciekawienie. Zastanawiałam się, dlaczego dziewczynka mieszka sama. Co się stało z jej rodzicami? Czy jej kotek rzeczywiście wrócił odmieniony po tym, jak kiedyś uciekł z domu? O co chodzi z tymi białymi liniami, które odgradzają świat potworów i ludzi? Na te wszystkie pytania miałam nadzieję, znaleźć odpowiedź na dalszych kartach komiksu. I znalazłam. Niestety, rozczarowały mnie. Spodziewałam się większej “petardy”, jeśli chodzi o rozwinięcie i zakończenie historii, oraz pociągnięcia wątku dlaczego świat wygląda właśnie tak. Myślałam, że za tym wszystkim kryje się coś więcej. Ale generalnie historia jest bardzo przyjemna w odbiorze. Dobra przed snem 😉 Taka spokojna, ale “klimatyczna” 😉 

Podsumowanie:

kreska: 8/10 

fabuła: 4/10

sposób prowadzenia narracji: 9/10

sposób budowania postaci: 4/10

przekaz: 3/10

stosunek ceny do jakości: 7/10

pół subiektywnego punktu: za kocią tematykę, za zabawy z Kuro, które nie nudziły, za kolorowe kadry i cudne obwoluty


Podsumowanie: 6/10

Pozycja obowiązkowa dla kociarzy! 😉

Share This Post

Leave a Reply