Share This Post

Manga / Świat otaku

Polskie wydawnictwa mangowe

Witam, witam 🙂

Ostatnio pisałam o urodzinach Hanami. Po przeczytaniu tego postu ktoś zwrócił mi uwagę, że pisząc, zwracam się do bardziej zaawansowanych “otakowiczów”, a przecież w tym całym “otakowym morzu” pływają też i tacy, którzy anime dopiero “liznęli”, a mangi jeszcze żadnej nie przeczytali. I oni są zawsze najbardziej pominięci bo z popularnych serwisów nie wszystko rozumieją, a nikt nie tworzy stron dla amatorów:) Fajnie byłoby natomiast gdyby byli zachęcani do zgłębiania tematu, zamiast kazać im pływać na wodach głębokich.

Ten ktoś zauważył, że w ogóle pierwsze słyszy że coś takiego jak Hanami istnieje, a co dopiero że były urodziny 😉

Słusznie!

Ten wpis poświęcony zatem będzie polskim wydawnictwom, które zaopatrują nasz rodzimy rynek w tłumaczenia japońskich mang.

1) Japonica Polonica Fantastica (J.P.Fantastica, JPF)  – najstarsze w Polsce wydawnictwo tego typu. Powstało w 1996 roku w Olecku (później firma zmieniła siedzibę) i ma na swoim koncie takie kultowe tytuły jak Czarodziejka z księżyca, Dragon Ball czy Naruto – czyli wszystko to, czym żyła młodzież na przełomie XX i XXI wieku 🙂 Najstarszą polską mangą jest tytuł Aż do nieba i chyba nie muszę mówić które wydawnictwo jest odpowiedzialne za tę perełkę 🙂

Charakterystyczne dla JPF-u są tak zwane “tasiemce“, czyli mangi liczące naprawdę duuuuużo tomów:) To oni wydali te najsłynniejsze; Bleach, One Piece oraz wspomniany już Dragon Ball i Naruto. Mają dużo dobrych, starych tytułów np. taki klasyk jak Ghost in the Shell i Neon Genesis Evangelion.

Wydają mangi w niestandardowych formatach. Drukowane od lat tasiemce są mniejsze (12×17 cm) niż standardowy format B6, nowsze wydania są z kolei mniejsze (14,5×20,5 cm) niż A5 i mają obwolutę.

Za co ich lubię? Za ukochane tasiemce, za Death Note’a i za Atak Tytanów. Ogromny plus dostają ode mnie też za Berserka!!!

2) Waneko – założone w 1999 roku w Warszawie. Ich pierwszym projektem było przetłumaczenie i opublikowanie mangi Cześć, Michael! traktującej o kocie Michaelu. Sympatia do kotów uwidacznia się także w ich logo;) Aktualnie jest to najbardziej “płodne” wydawnictwo. Wydali między innymi: Ao No Exorcist, Dimension W, Vampire Knight, Magi, Kulinarne pojedynki, Tokyo Ghoul. Przedstawiciele często biorą udział w eventach mangowych. Prowadzą sklep internetowy, w którym sprzedają nie tylko swoje komiksy.

Cechy charakterystyczne: modne i popularne tytuły. Spora oferta wydawnicza dla nastolatków. Znak rozpoznawczy – ładna obwoluta i skromniejsza okładka. Format przeważnie B6.

Plus subiektywny: za to, że wydali kultową serię Great Teacher Onizuka :)) i całe mnóstwo moich ukochanych tytułów.

3) Hanami – polska firma istniejąca od 2005 roku. Na początku zajmowali się szkoleniami, nauką języka japońskiego i organizowaniem spotkań tematycznych. W 2006 roku rozpoczęli działalność wydawniczą. Oprócz mang publikują także książki popularnonaukowe o kulturze Japonii.

Ich znakiem rozpoznawczym jest brak obwoluty i duży format (A5). Mangi są przepięknie wydane i przypominają bardziej książki niż komiksy. Są też na ogół większe objętościowo i przez to droższe niż publikacje innych wydawnictw. Hanami wydaje głównie ambitne tytuły; oprócz świetnych serii, mają w ofercie równie dobre jednotomówki. Nastawieni są raczej na starszych odbiorców.

Za co uwielbiam Hanami? Za niezmienny format, za piękne okładki, ale tak najbardziej za to, że wydali Monstera i Mushishi 😉

4) Studio JG – założone w 2006 roku w Warszawie. Na początku działalności wydawali polskie komiksy inspirowane mangą, potem już tylko dzieła twórców z Kraju Kwitnącej Wiśni. Ich pierwsza japońska manga to Axis Powers Hetalia, ale popularność zdobyli dzięki Alicji w Krainie Serc. Wtedy też zaczęli regularnie wypuszczać kolejne tomy. Aktualnie wydają sporo znanych tytułów (np. Fairy Tail, Erased, Kokoro Connect). Niemal od samego początku działalności publikują magazyn Otaku. Obecnie firma prężnie się rozwija. Oprócz wydawnictwa, właściciel posiada też sieć sklepów stacjonarnych i internetowych Yatta.pl

Co ciekawe, Studio JG drukuje mangi w japońskim formacie JIS B6. Jest to powiększony rozmiar B6, potocznie określany jako “B6+”). Wydania posiadają obwoluty. Charakterystyczne dla wydawnictwa są częste spolszczenia nazw własnych w tłumaczeniach.

Plus na razie obiektywny, bo jeszcze nie przeczytałam żadnej mangi, która wyszła spod ich skrzydeł (ale mam dwie zakupione więc wkrótce się to zmieni ;)) Na pewno należy się im pochwała za to, że tak dynamicznie działają na wielu polach: tłumaczą mangi, publikują magazyn, biorą udział w eventach branżowych, otwierają nowe sklepy stacjonarne.

PS podobno jednym z najlepszych tytułów wydawnictwa jest Opowieść panny młodej, ale że jeszcze się z nią nie zaznajomiłam to na razie nie mogę potwierdzić 😉

Te cztery wydawnictwa tworzą obecnie “cztery filary” polskiego rynku mangowego.

Młodsze firmy wydawnicze to: Dango, Kotori i Ringo Ame – wydają głównie Yaoi, Red-Sun, Yumegari (wydali m.in. parę tytułów typu Hentai).


AKTUALIZACJA (16.02.2018r.)

  • W maju br. swoje pierwsze mangi wypuści wydawnictwo Okami. Będą to dwie serie: Kutsuzure Sensen i Chrono Crusade.
  • Kotori stale poszerza swą ofertę; wydawnictwo ogłosiło cztery Pyrkonowe nowości; Yotsubato!, Platinum pastaUmibe no Onnanoko, oraz Torikagoshou no Kyou mo Nemutai Juunintachi – czyli kolejno: komedię, yaoi, seinen i shoujo.

Na aukcjach, wyprzedażach czy w antykwariatach można upolować czasem mangi wydawnictw, które zamknęły działalność (Kasen, Arashi, Mandragora), lub zawiesiły (Taiga). Jednak prawdziwym białym krukiem są perełki z Egmontu. Firma istnieje nadal, ale obecnie już nie wydaje mang. Jeśli znajdziecie gdzieś taką mangę w miarę niskiej cenie, to bierzcie i się nawet nie zastanawiajcie, bo wartość starych wydań z Egmontu wciąż rośnie 🙂

Tym, którzy na razie nie chcą inwestować w zakup mang, polecam miejskie lub wojewódzkie biblioteki. W niektórych większych miastach można znaleźć naprawdę pokaźne zbiory. Na przykład w Artetece w Krakowie (tutaj możecie zobaczyć katalog), lub w bibliotece w Bydgoszczy (tutaj).

Alternatywą dla tych, którzy dopiero zaczynają swą “mangową przygodę” są mangi online, na przykład tu. Jednak strony z polskimi wersjami językowymi nie mają tak bogatej kolekcji jak te angielskie (takie lub takie).

Pozdrawiam i zachęcam do czytania 🙂

Share This Post

18 komentarzy

  1. Hahahaha, obśmiałam się: “Kotori wydaje głównie yaoi”…
    Boże, jak się nie zna faktów, to się nie bierze za pisanie artykułów informacyjnych. Ręce opadają.

    • Witam, zachęcam do lektury krótkiej notki o wydawnictwie Kotori na ich stronie: http://www.kotori.pl/o-wydawnictwie/
      Pozdrawiam,
      Mo:)

      • Zachęcam do przejrzenia wydanych przez nich komiksów i powieści, również na ich stronie.
        http://www.kotori.pl/nasze-wydania/
        Pozdrawiam.

        • Przejrzałam 🙂 i to nawet jeszcze przed napisaniem artykułu 🙂 Spośród podanych tam 34 tytułów MANG (nie light-novel), WIĘKSZOŚĆ to yaoi. Statystyka tak wygląda: “przygoda” ilość: 2, “sci-fi”: 2, “okruchy życia”: 1, “romans”: 3, “sport”:1, “kryminał”: 1, “fantasy”:1, “yaoi”: 23. Dlatego napisałam, że wydają głównie yaoi:)

  2. Ringo Ame prawdopodobnie już nie istnieje. Ostatnie informacje o nich pochodzą z maja ubiegłego roku.
    Red Sun miał wydać kolejny komiks w sierpniu. Mamy koniec września, komiksu nie ma.
    Yumegari wydają komiksy różne, nie tylko hentai, raczej skupiają się na koreańskich obyczajówkach.
    Kotori wydaje w tej chwili 5 light novel, seinen, dwa shouneny, shoujo, i komiksy polskich autorów, a oprócz tego bl. Za nimi jeszcze kilka tytułów nie-yaoi, więc dopinanie im łatki wydawnictwa TYLKO yaoi jest delikatnie mówiąc chybione. Zwłaszcza jeśli powyższy tekst jest tekstem informacyjnym.

    • Ale przecież ja nie napisałam, że Kotori wydaje TYLKO yaoi, ale GŁÓWNIE yaoi – to nie to samo.
      Dziękuję za informację co do Ringo Ame, natomiast jeśli chodzi o Red Sun, to mój wpis jest z początku września. Nie spodziewałam się, że już nic nie wydadzą 😉 Za oba komentarze również dziękuję, jestem otwarta na wszelkie sugestie 😉 Pozdrawiam, Mo:)

      • Proponuję może zapisać się na forum Waneko, gdzie ludzie są lepiej poinformowani, co dzieje się na polskim rynku.

        • Właśnie jak się poczyta to forum, to widać, że użytkownicy postrzegają Kotori jako tych, którzy wydają głównie yaoi. Dużo jest takich wpisów

    • Trochę już tak jakby po ptokach ale RS poleciało w kulki, założyciel wydawnictwa miał kiedyś AMA na wykopie (gdzie dalej się udziela) i wiem że siedzi czasem online więc napisałem do niego po ludzku czy kiedyś wydadzą dalsze części mang lub coś nowego (kupiłem jego manhwę o kolarzu, twardo zapewniał że z tego co pamiętam mają materiału na 10 tomów) czy może mu interes padł, co się stało ogólnie. Gnój mnie zlał, nawet nie odpisał xD A widzę że siedzi i plusuje zdjęcia samochodów, gołych dup i pisze pierdoły w komentarzach, skurwowałem dziada w następnej wiadomości. Może kiedyś będą warte coś więcej te 2 komiksy, jeszcze ich nawet nie ruszałem bo chciałem przeczytać jak będzie trochę więcej tomów w mojej kolekcji.

      • Aż nie wiem co powiedzieć 😛 Kurczę, współczuję sytuacji. Domyślam się, jaką irytację musi wzbudzać niedokończona kolekcja, ale Twoja wypowiedź jest jednocześnie tak zabawnie napisana, że nie dałam rady się nie uśmiechnąć gdy ją czytałam 😛 No cóż, to wydawnictwo już na pewno można spisać na straty. Wątpię by właściciel zdecydował się na powrót

  3. Bardzo “miarodajny” artykuł. Wśród najpopularniejszych yaoi Kotori są m.in. Rycerze Sidonii, Kształt twojego głosu czy Overlord, że nie wspomnę o Sword Art Online.

    • Dziękuję za ten “wiele” wnoszący komentarz. Postaram się również zwracać uwagę na książki typu light novel wydane w Polsce, a nie tylko na mangi:) Sądząc po komentarzach, jest pewne zapotrzebowanie na rzeczowy wpis dotyczący tych mniejszych, lecz wartościowych wydawnictw. Spróbuję go sklecić 😉 Pozdrawiam, Mo:)

      • “Mniejsze wydawnictwo” mające na swoim koncie około 100 tomików… Aha. Ok.

        • Nie można odmówić wydawnictwu Kotori dużego wkładu w popularyzację light-novel na rynku – to świetnie, że wydają właśnie takie znane tytuły jak choćby wspomniany SAO. Ale jeśli chodzi o mangi, to inne wydawnictwa wydały ich troszkę więcej. Ponadto przytoczone przeze mnie we wpisie JPF, Waneko, Studio JG i Hanami są obecnie bardziej popularnymi i bardziej znanymi wydawnictwami niż Kotori. A czy to dobrze czy źle to już kwestia prywatnych opinii 🙂

        • No tak, na przykład Hanami… które wydało mniej. Tak.

        • He he, tak żem czuła, że zostanie mi wytknięte Hanami 🙂 Właśnie dlatego napisałam najpierw, że… “inne wydawnictwa wydały ich troszkę więcej” – bez wymieniania ich z nazwy (bo tu się nie mieści Hanami), a dopiero potem dodałam, że te cztery, którym został poświęcony wpis (w tym Hanami) są najpopularniejsze i najbardziej rozpoznawalne 😉

  4. Ok, mam trochę czasu, to uściślę niektóre zarzuty odnośnie całego artykułu.
    Zacznijmy od Hanami. Wydawanie komiksów to nie jest ich główne zajęcie, tylko poboczne. Bo jak prowadzili kursy i szkolenia, tak je nadal prowadzą, a wydawaniem mang zajmują się jakby dorywczo. W innym wypadku musieliby nieźle kombinować, żeby utrzymać firmę z tych sześciu tomików na krzyż, które wypuszczają w ciągu roku. W związku z tym też trudno nazwać ich “filarem” polskiego rynku mangowego.
    Druga sprawa – uogólnianie. To, że ten czy inny wydawca zajmuje się między innymi wydawaniem jednego konkretnego gatunku komiksu, nie oznacza jeszcze, że jest to jego główny cel i założenie. A generalizowanie w artykule, który miał podobno przybliżyć wydawniczy rynek komiksu wschodniego (bo tu nie tylko manga, ale i manhwa, i manhua), jest naprawdę poronionym pomysłem, bo wcale tego rynku nie przybliża, a wręcz zamazuje cały obraz. I nie mówię tu tylko o Kotori, ale również o Yumegari i choćby upadłym Ringo Ame.
    Dango faktycznie można nazwać wydawnictwem bl sensu stricto, bo oprócz jednego yuri (czy też shoujo-ai) cała reszta to yaoi/shounen-ai. Jadą na tym, co od jakiegoś czasu jest popularne. Poza tym jedno- dwutomówek wśród yaoi dużo, jest z czego wybierać. No to wybierają. Odgrażają się, co prawda, że chcą sięgnąć po inne gatunki, ale na razie nie widać tego w kolejnych zapowiedziach.
    Yumegari zajęło się komiksem koreańskim, który podobno w Polsce słabo się sprzedaje. Może dlatego sięgnęli po gatunek hentai, żeby załatać wpływami z rysowanej pornografii dziury w wydawniczym budżecie. Trudno powiedzieć. To tylko spekulacje, choć jeśli wziąć pod uwagę to, że do tej pory nie wstawiają swoich komiksów do choćby takiego empiku (który jednak napędza sprzedaż wszystkim wydawnictwom bez wyjątku), to wydaje się to całkiem prawdopodobne. Wśród czytelników spekuluje się, że mimo ewidentnej popularności hentaiów inne wydawnictwa nie sięgają po nie, żeby nie popsuć sobie reputacji wśród japońskich kontrahentów. Być może coś w tym jest, bo Yumegari jak do tej pory wydało tylko 2 mangi, z czego jednej jeszcze nie dokończyło, mimo że w Japonii wydano już kolejne dwa tomy (4-5 tom), a u nas minęły dwa lata od wydania tomu 3.
    Rongo Ame to był chaos od samego początku. Nie będę wnikać w szczegóły odnośnie osób to prowadzących, ale wystarczyło odwiedzić ich stoisko na którymkolwiek konwencie, na którym były, żeby przekonać się, że to za długo nie pociągnie. Ot, taki kaprys mangowej fanki, żeby wydawać komiksy pod własnym szyldem. No ale jak widać się nie udało. Nawet chwycenie się yaoi nie pomogło, bo jedyne, co Ringo Ame wydawało z tego nurtu, to były komiksy Yamamoto Kotetsuko, a ta autorka raczej średnio się sprzedaje.
    Kotori otworzyło rynek mangowy na light novel. Zaczęło się od SAO, a potem nagle nastąpił boom i Waneko, Studio JG i JPF nagle rzuciły się na LN. Dzięki temu, że ktoś się wreszcie odważył, mamy teraz na rynku niemal 70 tomików LN, a kolejne w drodze. Przy czym żadna z wydawanych przez Kotori LN nie jest yaoicem, a wydali łącznie coś koło 30 tomików.
    Nie wiem, gdzie autorka wyczytała na forum Waneko, że fani mangi uważają Kotori za stricte yaoistyczne wydawnictwo.

    • Na początku dziękuję za taki długi komentarz! Naprawdę doceniam, że znalazła Pani czas i chęć na stworzenie go. Merytorycznie także jest dla mnie ważny, bo konstruktywna krytyka zawsze jest dla mnie cenna. To pierwszy tej długości wpis na blogu, więc bardzo się cieszę, że dyskusja się rozwija:) Z resztą… taka przecież miała być idea tego bloga. To jest wirtualna kawiarnia i, jak pisałam w pierwszym wpisie, ma być “luźno”, w klimacie kawiarnianych pogaduszek, ale też żywych i dłuższych dyskusji – bo czemu by nie 😉

      Spróbuję się teraz odnieść do zarzutów;

      Jeśli weźmiemy dwa wyznaczniki: które wydawnictwa są najstarsze i które jednocześnie dotąd utrzymały się na rynku, to trzeba wymienić właśnie te cztery z mojego wpisu: JPF, Waneko, Hanami i Studio JG (kolejność chronologiczna według dat powstania i taka też kolejność pojawiła się na blogu). Te wydawnictwa istnieją od dawna, każde z nich ma wyrobioną pewną markę. Każde słynie z czegoś innego. Zarzuca mi Pani “zamazywanie obrazu” przez to, że artykuł jest ogólny. Szczerze mówiąc taki miał być. To nie miała być szczegółowa analiza SWOT każdego wydawnictwa;) chodziło mi o to, by wymienić coś, co jest charakterystyczne. Taka, wie Pani, pierwsza myśl, pierwsze skojarzenie. Za zasadzie, mówię: “JPF”, myślę “tasiemce” (bo z tego słyną najbardziej, co nie oznacza, że nie wydają innych tytułów(!) mówię: Waneko myśle: popularne mangi, mówię Hanami myślę: mangi niszowe i bardziej ambitne. Rozumie Pani o co mi chodzi?
      Jasne, wiem, że Hanami zaczynało od szkoleń – sama napisałam przecież o tym w rzeczonym wpisie. Nie ukrywam, że może nie jestem w pełni obiektywna wobec tego wydawnictwa, bo bardzo podobają mi się ich mangi, ale – proszę mi wierzyć!- to nie przesądziło o tym, że Hanami znalazło się w zestawieniu. Zadecydował o tym jeszcze poprzedni argument (Hanami jest starsze niż Kotori, dłużej utrzymuje się na rynku i pewnie przez to więcej osób go kojarzy) Mam paru znajomych, w “realu” i w internecie, którzy nie są nałogowymi czytelnikami mang, ale cos tam czasem sobie przeczytają i coś tam trochę kojarzą. Żodyn nie odpowiedział “Kotori” na pytanie o wydawnictwa, które zna. Żodyn! O.o A Hanami się pojawiało. Była to moja “grupa fokusowa”, a robiąc takie badanie można przecież postawić tezę (którą notabene kto inny może obalić hehe) Moją tezą było postawienie Hanami w pierwszej czwórce.
      Ja nie chcę umniejszać wydawnictwu Kotori – bynajmniej! Nie to było moją intencją. To, że nie znalazło się w czwórce nie oznacza, że jest mniej znaczące. Przepraszam, jeśli tak to zabrzmiało, ale zaraz powiem o co mi chodziło. Bo wydawnictwo rzeczywiście, prężnie się rozwija. wprowadziło light-novel itd. Ale jest stosunkowo “świeże”, jeśli tak to mogę określić. Powstało zaledwie pięć lat temu. Pewnie jeszcze nie raz nas zaskoczy, ale póki co najwięcej tak liczbowo mają na koncie yaoi. I dlatego to się znalazło w nawiasie.
      Napisała Pani:

      “To, że ten czy inny wydawca zajmuje się między innymi wydawaniem jednego konkretnego gatunku komiksu, nie oznacza jeszcze, że jest to jego główny cel i założenie”

      To jak wytłumaczyć to, co sami o sobie piszą?
      kotori
      To tekst z zakładki “o wydawnictwie” na ich własnej stronie.

      Swoją drogą… dlaczego nikt z JPF-u sie nie oburza o przypięcie łatki wydawnictwa tasiemcowego? w tym wypadku też napisałam że wydają GŁÓWNIE TASIEMCE, tak jak Kotori GŁÓWNIE YAOI. I tyle 🙂 (btw co do ostatniego zarzutu, to serio znalazłam takie opinie w necie i na forum Waneko też – moge screeny zrobić jak trzeba) Może mój błąd polega na tym, że nie napisałam, że ich cechą charakterystyczną są też LN. Ale LN to już proza. Nie komiksy.
      Całość utwierdza mnie w przekonaniu, że więcej muszę poświęcić na blogu miejsca na książki. Na razie nie mam nawet takiej kategorii ;P, ale jak się pojawi na pewno nie omieszkam wspomnieć o Kotori 🙂
      Serdecznie pozdrawiam!

Leave a Reply