Share This Post

Manga

Poison City recenzja 1 tomu

Poison City recenzja 1 tomu

Poison City – okładka przód i tył

Manga o mandze

Zaczyna się intrygująco… policja znajduje zwłoki mężczyzny przy przewróconym motocyklu. Wygląda to na wypadek drogowy, jednak jedna rzecz się nie zgadza: ofiara ma rany gryzione i rozszarpaną klatkę piersiową. Po badaniu wychodzi na jaw, że ślady zębów na zmasakrowanym ciele należą do człowieka! Śledczy zastanawiają się jak to możliwe, że nawet po odnalezieniu sprawcy, nadal znajdowane są kolejne pogryzione ofiary. Skąd takie nagłe i masowe akty kanibalizmu?

Ten początek bardzo mnie zaciekawił. Okazało się jednak, że to nie ta historia jest właściwą akcją komiksu. Parę stron dalej, dowiedziałam się, że opowieść o tajemniczym “wirusie kanibalizmu” jest tak naprawdę treścią mangi, którą rysuje główny bohater. Tak. Mamy tu mangę w mandze 🙂 Czyli motyw jednej opowieści w drugiej. Poison City opowiada bowiem perypetie mangaki Mikio Hibino i jego dzieła – horroru Dark Walker. Akcja właściwa dzieje się w roku 2020 tuż przed Letnimi Igrzyskami Olimpijskimi, które rzeczywiście mają być zorganizowane w Tokio.

Perwersyjna Japonia

Tetsuya Tsutsui w Poison City, przepowiada wzmożoną kontrolę, która może objąć wiele dziedzin życia społecznego mieszkańców Japonii, nie wyłączając popkultury. Autor pokazuje obawy rządzących, którzy martwią się o wizerunek kraju na arenie międzynarodowej. Jak mówi jeden z bohaterów: “nawet teraz, gdy oczy całego świata są zwrócone na Tokio, za granicą co i rusz piętnowana jest jakaś obsceniczna manga. (…) myślę, że skoro mamy okazję, warto komiksy, które psują ten wizerunek, usunąć z rynku.” W Japonii uchwalono nowe prawo; ustawę o indeksie dzieł literackich, uznanych za szkodliwe. W tym celu powołano specjalną komisję, która na obradach zajęła się omawianiem utworów źle wpływających na rozwój młodzieży. Ich zdaniem sporo mang utrwala za granicą negatywny stereotyp, jakoby japońskie komiksy ociekały dziecięcą pornografią, perwersją i brutalnością. BTW w Polsce też wyemitowano podobne materiały. Słyszeliście może o tak zwanej “majtkowej aferze” w związku z pupą Bulmy? 😉

Szczerze mówiąc, pomysł przedstawiający wizję rządzących, którzy wprowadzają ostrą cenzurę, aby Japonia zrobiła dobre wrażenie przed resztą świata, nie wydaje mi się wzięty z kosmosu. Jest to prawdopodobne. Na Zachodzie rzeczywiście panuje przekonanie, że obywatele Kraju Kwitnącej Wiśni są bardzo uprzejmi w kontaktach społecznych, a jednocześnie perwersyjni w zaciszu domowym i to, co nas szokuje, u nich nie wzbudza kontrowersji. Nie dziwiłby mnie fakt, że naród dążący we wszystkim do perfekcji chce jak najlepiej wypaść przed Olimpiadą.

Problem z cenzurą

Publikacja Dark Walkera przysporzyła głównemu bohaterowi sporo problemów. Autor Poison City pokazuje czytelnikowi ile pułapek czeka zarówno na mangakę jak i na jego wydawców, oraz jak długą drogę musi przejść dzieło w przypadku wzmożonej kontroli treści. Podczas lektury zadajemy sobie pytanie: czy cenzura jest dobra czy zła? Odpowiedź wydaje się oczywista, co jednak w przypadku, gdy służy ona tak zwanym “dobrym obyczajom” i ochronie najmłodszych? Gdzie jest granica pomiędzy troską o wrażliwość dzieci, a ingerencją w wolność słowa? Każdy musi sam opowiedzieć się po którejś ze stron. Poison City pokazuje jedynie argumenty za i przeciw, oraz kulisy działań zwolenników obu teorii. Decyzja należy do odbiorcy – czyli do Ciebie, drogi Czytelniku, oczywiście jeśli zdecydujesz się na zakup tej mangi 🙂

Trucizna miasta

Tokio truje i nie chodzi tu o smog. Tytuł ma wiele znaczeń. Po pierwsze nawiązuje do “wirusa kanibalizmu” z Dark Walkera, po drugie bohaterka tej mangi jest uczulona na toksyczne substancje i musi chodzić w masce przeciwgazowej (to jej wizerunek znajduje się na okładce) no i po trzecie jest to nawiązanie do “historii właściwej”. Tokio dla głównego bohatera bardzo się zmieniło. Siedząc w czterech ścianach i rysując zawzięcie mangę nie zdawał sobie sprawy z wprowadzenia nowej ustawy. I teraz pytanie: czy to cenzura zatruwa życie bohaterowi, czy treści napisane przez bohatera są “trucizną” dla młodego pokolenia?

Moje wrażenia

Podoba mi się motyw mangi w mandze, jednak przyznaję się do tego, że na początku bardziej zaciekawił mnie Dark Walker, niż Poison City. Zazwyczaj doceniam przekaz dzieła, a tu wychodzi na to, że wolę służący wyłącznie rozrywce horror o kanibalach, zamiast skłaniającej do refleksji opowieści o cenzurze. W trakcie lektury zaczęłam zmieniać zdanie –  z czasem robi się ciekawie. Ta druga historia bardzo rozwija się pod koniec tomu, więc możliwe, że w następnych (ponoć ma być ich cztery) perypetie głównego bohatera nabiorą jeszcze większych rumieńców.

Kreska jest dość ładna. Bez wielkich “ochów” i “achów”, ale jest OK. Czasem brakowało mi drugiego planu lub przynajmniej bardziej rozbudowanego tła.

Poison City tom 1#- podsumowanie

kreska: 6,5/10 (postacie OK, drugi plan i tło mniej dopracowane, akcentowane są przede wszystkim twarze i sylwetki bohaterów)

fabuła: 7,5/10 (obie historie rozkręcają się)

sposób prowadzenia narracji: 8/10 (świetny pomysł mangi w mandze, poszczególne segmenty nie tylko nie zaburzają ogólnego odbioru, ale wręcz doskonale się uzupełniają)

sposób budowania postaci: 7/10 (na razie nie poznajemy bohaterów zbyt dobrze)

przekaz: 8/10 (refleksja nad cenzurą)

stosunek ceny do jakości: 7/10 (22,90 zł za 240 stron, jest jedna kolorowa kartka)

RAZEM: 7,5/10

Share This Post

Leave a Reply