Share This Post

Manga

Ku twej wieczności recenzja – tom 1

Ku twej wieczności recenzja – tom 1

Ku twej wieczności to nowa seria od wydawnictwa Kotori. Póki co ukazał się jeden tomik, więc pewnie niektórzy z Was zastanawiają się czy warto zaczynać kolekcjonowanie 🙂 Mam nadzieję, że ta recenzja pomoże przynajmniej trochę w podjęciu decyzji 😉

Ostatnio Kotori stara się odchodzić od łatki “yaoicowego” wydawnictwa. Na tegorocznym Pyrkonie wydawnictwo zaserwowało czytelnikom kilka mangowych hitów z różnych gatunków. Jednym z nich jest omawiany przeze mnie tomik Ku twej wieczności.

Autorką Ku twej wieczności jest Yoshitoki Oima, czyli ta sama pani, która narysowała słynną mangę Kształt twojego głosu.

Zarys fabuły

Początkowe kadry wprowadzają czytelnika w nastrojową opowieść. Pewna dłoń (jakiegoś bóstwa?) cisnęła kulę w stronę Ziemi. Kula ta stanowiła nieśmiertelny byt, który potrafił przyjąć dowolny kształt. Spotykając na swej drodze różne ziemskie istoty, byt dostosowywał swój wygląd. I tak najpierw przyjął powłokę kamienia, potem mchu, następnie na swej drodze napotkał wilka i przejął jego ciało, gdy wilk zdechł. Wilk ten należał do pewnego chłopca, który zamieszkiwał opuszczoną wioskę. Odtąd byt rozpoczyna swe życie u boku pierwszego napotkanego przez siebie człowieka. Jako twór nie z tego świata nie rozumie co należy robić, by ziemska powłoka mogła normalnie funkcjonować. Przy boku chłopca, byt w ciele wilka zaczyna rozumieć, że aby przeżyć w ziemskiej formie, musi nauczyć się na przykład jeść lub spać. Krok po kroku istota przyzwyczaja się do nowego ciała. Jest to dopiero pierwszy etap w jego rozwoju, bo dzięki chłopcu nie musi uczyć się samodzielnego zdobywania pożywienia. Jednak ziemskie życie jest zbyt krótkie aby byt mógł pozostać w jednym ciele. Nie chcę zbyt dużo zdradzić, ale nieśmiertelny byt nie będzie przecież wiecznie egzystować w ciele wilka. Co lub kto będzie jego kolejną formą? Najlepiej jeśli sami się przekonacie.

Narracja

Narracja jest tak prowadzona, jak w baśniach lub w mitach. Oprócz dialogów i monologów bohaterów, pojawia się narrator trzecioosobowy, który nie należy do opisywanej rzeczywistości. Narrator wypowiada zdania typu: “Na początku była kula”, co natychmiast nasuwa skojarzenia z biblijną historią o stworzeniu świata. Pierwszy tomik, mimo czterech rozdziałów, można właściwie podzielić na dwie części. Pierwsza dotyczy relacji wilk-chłopiec, zaś w drugiej, tymczasowa rola głównej bohaterki zostaje przypisana pewnej dziewczynce o imieniu March, która marzy o tym, by wreszcie dorosnąć. W tej części opowieści tajemniczy byt kolejny raz zmienia formę, pojawia się też więcej bohaterów oraz nieobecny dotąd akcent humorystyczny. Ów drugi etap historii rozpoczyna fragment mitu “Niewiasta z Ninanna i Czarci Niedźwiedź”. Okazuje się bowiem, że plemię, do którego należy March, wierzy w magię i przekazywane z pokolenia na pokolenie mity. Wiara ludu będzie miała wpływ na losy bohaterki, próba ucieczki od przeznaczenia sprawi, że drogi jej oraz bytu skrzyżują się. Jednak na odpowiedź co z tego wyniknie trzeba poczekać do kolejnego tomu.

Okładka, wygląd, kreska

Tomik został wydany w miękkiej oprawie ze skrzydełkami. Ładna, błyszcząca okładka przedstawia chłopca z wilkiem na tle zorzy polarnej. Kreska jest przyjemna dla oka. Niektóre kadry są dość oszczędne, ale gdy w drugiej części tomu, fabuła przechodzi z pejzażu tundry do tajgi, tła otrzymują więcej detali. Urocza jest postać March. Została narysowana zupełnie nieproporcjonalnie (spłaszczona i szeroka głowa, duże okrągłe oczy), ale jest ona dzieckiem i wygląd fajnie współgra z jej rozbrajającym charakterem. Dorośli i nastolatkowie wyglądają poważniej i są proporcjonalni.

Moje wrażenia

Pierwszy tom przyjemnie się czytało. Jak już wspomniałam, po nastrojowej opowieści na temat spotkania bytu z człowiekiem, pojawiła się część zgoła odmienna, co dodało fabule rumieńców. Gdyby cały tomik był taki refleksyjny, spokojny i nostalgiczny, istniałoby ryzyko lekkiego znużenia czytelnika. Postać March i jej perypetie w społeczności mieszkańców tajgi działają “odświeżająco”. Coś się zaczyna dziać, pojawia się napięcie, ale i kilka zabawnych scen. Ja przy paru kadrach miałam ochotę śmiać się w głos, ale że akurat czytałam w pociągu, to musiałam się powstrzymać. Jestem ciekawa w którą stronę pójdzie fabuła. Niewątpliwie metamorfozy bytu stanowią oś fabuły, więc niewykluczone, że pozostałe postacie są jedynie epizodyczne. No ale okaże się. Jeśli o mnie chodzi, to chciałabym bardzo aby March i jej przyszywana starsza siostra zostały na dłużej 🙂

Ekumeniczna opowieść o religiach świata?

Intryguje mnie również rola mitów i legend w fabule. Opis z okładki głosi, iż manga stanowi “opowieść o poszukiwaniu samego siebie”, zaś fabuła to “wieczna tułaczka bytu przez świat pełen bodźców”. Sugeruje to zatem, że byt nie zatrzyma się na północnej półkuli ziemskiej, ale będzie przemierzał różne kraje. Czy w historii pojawi się więcej odniesień do legend rozmaitych ludów? Religia społeczności, w której wychowała się March, przypomina wierzenia Ajnów – rdzennych mieszkańców Japonii, którzy czcili wielkiego boga-niedźwiedzia. (Tutaj możecie poczytać o nich). Podobieństwa występują także w wyglądzie: Ajnowie mieli spłaszczone twarze i szeroko rozstawione oczy. Ponadto kobiety tatuowały swe twarze.

Ciekawi mnie czy manga będzie nawiązywać też do innych, znanych nam z lekcji historii kultur? A jeśli tak, to do jakich i czy takie zestawienie różnych religii i obrzędów będzie tworzyło układankę tworzącą jakieś rozwiązanie zagadki związanej z drogą ku wieczności? “Ku twej wieczności” – taki jest tytuł serii. Czy wędrówka bytu zmierza do konkretnego miejsca? Czy autorka mangi będzie próbować odpowiedzieć na pytania o rzeczy ostateczne, które trapią ludzkość od wieków? Zobaczymy:)

kreska: 7/10 

fabuła: 7,5/10 

sposób prowadzenia narracji: 7,5/10 

sposób budowania postaci: 7/10 

przekaz: 8/10 


Podsumowanie: ~7,5/10

Moja ocena: 7,5/10

Share This Post

Leave a Reply