Share This Post

Anime

Kono Subarashii Sekai ni Shukufuku wo! – zwyczajnie niezwyczajny świat fantasy

Kono Subarashii Sekai ni Shukufuku wo! – zwyczajnie niezwyczajny świat fantasy

Dziś chciałam podzielić się z Wami moim świeżym odkryciem. Jest nim anime o długim i skomplikowanym tytule, a mianowicie: Kono Subarashii Sekai ni Shukufuku wo! w skrócie nazywane po prostu Konosuba 🙂

Kono Subarashii Sekai ni Shukufuku wo! – mój komentarz do 1 sezonu

Robiąc poprzedni wpis o kontynuacjach serii anime w 2018 roku, natknęłam się na informację, jakoby właśnie w przyszłym roku startował trzeci sezon Kono Subarashii Sekai ni Shukufuku wo!  Chcąc zaznajomić się z tematem włączyłam pierwszy odcinek.

Nie oczekiwałam za wiele, bo nie jestem typem gracza i nie przepadam za tytułami, w których protagonista albo zostaje uwięziony w grze, albo musi zacząć nowe życie w jakimś nowym świecie stylizowanym na fantasy. Jednak to anime przykuło moją uwagę już w pierwszym odcinku! I miałam ochotę na więcej 🙂 Co mi się spodobało? Przede wszystkim podejście do tematu. Koniec ze sztampowymi walkami, z gloryfikacją gracza i grania jako takiego. Nie uświadczycie tu również protagonisty będącego “mega kozakiem”. Tutaj wszystko jest takie zwyczajne i przez to realistyczne, oczywiście na tyle, ile realistyczne może być życie w równoległym świecie przypominającym grę;)

Główny bohater Satou Kazuma, jako totalny no-life, sporą część życia spędził przed ekranem komputera. On również żył w przeświadczeniu, że skoro radzi sobie w grze dość dobrze, to świat przypominający grę, byłby dla niego idealnym miejscem do życia. A tu taki “zonk”… “Life is brutal” niezależnie od tego w jakich warunkach żyjemy. Nawet świat fantasy przesiąknięty jest “prozą życia”… no tak już jest. Życie to nie bajka, życie to nie gra i nasz bohater szybko się o tym przekonuje.

Nie jest to jednak brutalne, czy dołujące anime. Nie. Wszystko zostało pokazane w humorystyczny sposób. Zaskakujące jest to, że bohaterowie nie mają, póki co, jakiś super ekscytujących, czy wybitnie ryzykownych przygód, a mimo to wciąż nie straciłam zainteresowania tą serią.

No dobrze, ale o czym to właściwie jest?

Zatem zarysuję nieco fabułę. Wspomniany no-life siedzi całymi dniami przed komputerem i popada w coraz większe odseparowanie od szkolnej społeczności. Pewnego dnia, postanawia wyjść na zewnątrz, ale nie na spacer, tzn to przy okazji, bo celem jest zakup nowej gry. Idąc poboczem dostrzega koleżankę z klasy, która zmierza prosto pod koła, tak mu się przynajmniej wydaje, wielkiej ciężarówki. Ratuje ją, ale sam ginie. Po śmierci ląduje w zaświatach i staje przed obliczem boginki o imieniu Aqua, która przeprowadza młodocianych umarłych “na drugą stronę”. Bogini daje chłopcu wybór: może trafić do nieba (nie poleca, twierdzi, że nudno tam), lub może zacząć swoje życie “od zera” w nowym, równoległym świecie. Bohaterka mocno nagabuje go, aby wybrał drugą opcję, ponieważ ów świat potrzebuje pomocy kogoś, kto pokona króla demonów. Kusi go możliwością zabrania z sobą dowolnej broni/umiejętności/rzeczy. Kazuma nie jest całkowicie pewien, czy poradzi sobie z demonicznym władcą, przekornie wybiera więc Aquę, jako tę “rzecz”, która ma mu pomóc w walce. Bohaterowie próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości i przystosować do niej. Tutaj zaczyna się szereg zabawnych perypetii tych dwojga. Przede wszystkim muszą zarobić pieniądze, by mieć co jeść i mieć gdzie spać. Niestety, to prawdziwy świat, a nie gra, więc żadne z nich nie otrzymało startowego ekwipunku. Z czasem poznają kolejnych mieszkańców tej alternatywnej rzeczywistości. I wciąż jest zabawnie. Tylko tych “prawdziwych przygód” brak (zwłaszcza na początku sezonu), ale mi to ani troszkę nie przeszkadza!

“Każdy ma jakiegoś bzika…”

Rzadko które anime ostatnich lat mnie bawi, a temu naprawdę się to udało 🙂 Humor w Konosuba to nie tylko zabawne gagi, ale również sposób przedstawienia postaci. Każda z nich ma, delikatnie mówiąc, nierówno pod sufitem. Sposób tworzenia bohaterów jako “łagodnych freaków” to nic zaskakującego, ale w tym anime ten koncept rzeczywiście dobrze się sprawdza.

Pierwszy sezon ma u mnie duży plus. Jest w nim trochę na ogół denerwującego mnie fanserwisu, ale w przypadku tego anime, jestem w stanie przymknąć oko na przesadne eksponowanie walorów niektórych bohaterek 😉 Przyjemna dla ucha jest też oprawa muzyczna. Konosuba to trochę taka parodia anime pokroju Sword Art Online. Wyśmiewane są również “hentajce” (wystarczy spojrzeć na zachowanie jednej z bohaterek) i horrory (odcinek 8). Ogólnie rzecz biorąc, ciekawa jestem drugiego sezonu i na pewno go obejrzę. Nie wiem jednak jaki los czeka trzecią część serii. Z tego właśnie powodu Konosuba nie znalazło się w poprzednim wpisie na temat kontynuacji anime w 2018 roku. Nie jestem bowiem pewna, czy faktycznie będzie to trzeci sezon, czy zupełnie nowy projekt dotyczący tej serii. Zobaczymy. Ja nie obraziłabym się, gdyby anime było kontynuowane;)

A Wy wiecie coś więcej, czy pojawi się 3 sezon?

Share This Post

Leave a Reply