Share This Post

Anime

Recenzja anime Kokkoku – odcinek 1 i 2 – sezon zima 2018

Recenzja anime Kokkoku – odcinek 1 i 2 – sezon zima 2018

Czas zabrać się za recenzję nowego sezonu w świecie anime – przed Wami pierwsza z propozycji na zimę 2018!

Seria Kokkoku zadebiutowała 8 stycznia. Oparta została na mandze pt. Kokkoku: Moment by Moment. Aktualnie wyszły dwa odcinki, które obejrzałam i o których chcę Wam co nieco opowiedzieć.

Głównym motywem anime jest manipulacja czasem. Kokkoku to serial z gatunku seinen, czyli coś, co lubię najbardziej. Nie ukrywam, że czytając informacje na temat sezonu zimowego, szukałam przede wszystkim seinenów. Na moje szczęście znalazłam i ochoczo zabrałam się za pierwszy odcinek. Szklany ekran rozbłysł blaskiem, a oczom mym ukazała się ciekawa scena: świat zatrzymuje się. Wszystko przestaje się ruszać poza jedną kobietą. Potem czas na opening – niesztampowy i intrygujący, który przykuł moją uwagę.

Niech ktoś zatrzyma wreszcie czas, ja wysiadam…

Narratorką jest młoda kobieta o imieniu Juri. To ona wprowadza widza w historię rodziny. Dowiadujemy się zatem, że nie poszła jej dobrze rozmowa w sprawie pracy. Choć sama ma problem ze znalezieniem zatrudnienia i tak trzeba przyznać, że spodnie w tej familii noszą tylko kobiety. Bohaterka przynajmniej stara się coś osiągnąć, czego nie można powiedzieć o bracie (bezrobotny, cały dzień gra  w gry), ojcu (pije i ogląda tv) i dziadku (tylko pije i zastanawia się kiedy zrobią mu obiad).

Kliknij, aby powiększyć

Cóż, szara rzeczywistość (wręcz przerażająco szara). Bohaterka stwierdza, iż pewną nadzieją na odmianę tej niechlubnej tradycji nierobów i pijaków, jest jej mały siostrzeniec. Przedstawicielki płci pięknej wiążą z nim wielkie nadzieje. Wszystkie chciałyby, żeby “wyrósł na ludzi”. Niestety, nie ma okazji wyrosnąć, bo oto w drodze z przedszkola mały zostaje uprowadzony. Dlaczego? Komu zależy na takim dzieciaku? Dysfunkcyjna rodzina zostaje pozbawiona swej jedynej nadziei… Przy okazji znika także brat protagonistki, bowiem to on właśnie tego dnia pechowo przyprowadzał szkraba do domu. Porywacze żądają ogromnego okupu i to “na już”, co może zaskakiwać, bo rodzinka należy do grona tych, którym się nie przelewa i raczej wszyscy o tym wiedzą. Na ich nieszczęście, na zgromadzenie żądanej sumy mają tylko pół godziny. A przecież to zdecydowanie za mało czasu dla rodziny w przerażającej większości bezrobotnej! Dziadek na szczęście ma asa w rękawie. I to nie byle jakiego! Ma on w swoim posiadaniu niezwykłą rzecz… kamień, który zatrzymuje czas!

Kliknij, aby powiększyć

Kamień… z serca!

I tu pojawiła się myśl: “co? kamień zatrzymujący czas?!”. Ten fantastyczny element nijak się ma do uprzednio zarysowanej, brutalnie rzeczywistej fabuły. Przecież taki kamień to remedium na wszystkie bolączki. Strapienia rodziny nagle bledną, a przedstawiona piekielnie szara codzienność staje się śmieszna, wręcz niewiarygodna. Kolejna myśl: “meeeh, taki super kamień ma, a siedział cicho tyle lat. I gdzie tu sens? Poza tym, teraz fabuła staje się zbyt prosta. Gdy zatrzymają czas, to będę mieli go tyle, ile tylko zapragną. Bez problemu znajdą porywaczy, odbiorą zakładników i już. Po anime.” Po co było robić całą serię o podróżowaniu po nieruchomym świecie, w którym jedynymi przemieszczającymi są Yuri, jej dziadek i ojciec? Otóż nie. Tak łatwo nie ma. Ku memu zdumieniu, okazało się, że nie tylko rodzinka głównej bohaterki dysponuje takimi fajnymi bajerami. Więcej nie powiem bo zepsuję zabawę.

Kliknij, aby powiększyć

Serial ma specyficzny klimat. Trochę mroczny, trochę przytłaczający. Choć trzeba przyznać, że jest tu parę wypowiedzi o humorystycznym zabarwieniu, co troszkę rozładowuje tę ponurą rzeczywistość. Świat przedstawiony jest bowiem w niezbyt jasnych barwach. A jednak ma w sobie coś przykuwającego uwagę. Fantastyczny element (wspomniany kamień) staje się przyczynkiem do skierowania treści w zupełnie inną stronę. Z anime w stylu “okruchy życia” trafiamy do momentami wręcz surrealistycznego horroru. Fajne jest to, że do tej dziwnej rzeczywistości nie trafiają jacyś superbohaterowie, co do których jesteśmy pewni, że “rozwalą każdego”, tylko najzwyklejsi, wręcz przerażająco przyziemni ludzie. Co wyjdzie z takiej mieszanki?

 

Oglądać czy nie oglądać?

Mam wrażenie, że anime pretenduje do miana tytułu “wyższych lotów”, o czym może świadczyć nadmierne akcentowanie niektórych kadrów, zatrzymywanie akcji, pokazywanie detali – i to wszystko wtedy, gdy bohaterowie cały czas śpieszą na ratunek porwanym! Nie wiem co z tego wszystkiego wyjdzie. Takie nagromadzenie wątków fantastycznych i niefantastycznych to stąpanie po kruchym lodzie, bo któryś z tych wątków może przerodzić się w groteskę. No, ale zobaczymy jak całość się rozwinie. Póki co, po dwóch odcinkach, jestem ciekawa co będzie dalej. Zatem postanowione: będę oglądać!

PLUSY: bardzo dobry opening, super muzyka, postacie, klimat, atmosfera tajemnicy, szczypta humoru (mała bo mała, ale jest)

MINUSY: kreska, trochę “rozwleczone” niektóre sceny (zapewne ma to wzmocnić artyzm całości, więc mnie to jakoś bardzo nie przeszkadzało, ale jednak jest to czynnik spowalniający fabułę w jej najciekawszym momencie), ending, w którym musiały (serio musiały?) pojawić się kobitki w majteczkach. Naprawdę nie ma innego sposobu na przyciągnięcie widowni?!

Share This Post

2 komentarze

  1. Hello would you mind letting me know which web
    host you’re working with? I’ve loaded your blog in 3 different web browsers and I must say this blog loads a lot faster then most.

    Can you recommend a good internet hosting provider at a reasonable
    price? Thanks a lot, I appreciate it!

    • Hi, I replied by your email. Take care! 🙂

Leave a Reply