Share This Post

Anime

Z cyklu “film na niedzielę”: Hotarubi no mori e

Z cyklu “film na niedzielę”: Hotarubi no mori e

Film na niedzielę

Niedzielny wpis na temat Kimi no na wa, sprawił, że wpadłam na pewien pomysł. Postanowiłam stworzyć cotygodniowy cykl. W każdy siódmy dzień tygodnia będę omawiać jedno anime, które:

  • albo jest filmem, nie serialem,
  • albo jest tak krótkie, że da się całość ogarnąć w jeden wieczór

Filmy te nie zawsze będą “lekkie”. Wiem, że na ogół w niedzielę wybiera się coś, co pomoże się odstresować przed nadchodzącym tygodniem. Jednak naprawdę dobre anime jest na tyle zajmujące, że i tak zapomnicie o nadchodzącym poniedziałku 😉

Dodatkowo muszę zaznaczyć, że filmy, które się tu znajdą, nie zawsze będą przeze mnie wysoko ocenione. Czasem będę Wam polecać anime, według mnie słabsze, ale mające dużo pozytywnych opinii w internecie. Taki tytuł naprawdę warto zobaczyć po to, by móc wyrobić sobie własne zdanie. W końcu nie każdego musi zachwycać to samo 😉

I właśnie dzisiejszy film należy do tego typu.

Jak już wspomniałam, jakiś czas temu polecałam romans Kimi no na wa, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Zainteresowanych odsyłam tutaj. Tym razem też pozostaniemy w miłosnych klimatach. Chciałabym Wam dziś zaproponować film Hotarubi no mori e.

Jest to romans, już nie tak zachwycający jak Kimi no na wa, ale całkiem przyjemny. Na niedzielę może być. Film jest dość wysoko oceniany w rankingach, dlatego postanowiłam umieścić go w tym cyklu. Spotkałam się bowiem z opiniami, że to anime powoduje potok łez i jest naprawdę dobre. Jednak jeśli o mnie chodzi, to nie zrobiło ono na mnie aż tak wielkiego wrażenia. Owszem, ogólnie jest całkiem urocze, ale wątek miłosny jakoś mnie nie przekonuje… Nawet powiedziałabym, że kompletnie nie pasuje.

Zarys fabuły

Hotaru jest dziewczynką, która spędza każde wakacje na wsi u dziadków. Przyjemny domek znajduje się nieopodal lasu, o którym krążą legendy na temat mieszkających tam duchów. Choć Hotaru nie wolno samej oddalać się od podwórka, ciekawość wiedzie ją ku zakazanym terenom i pewnego dnia gubi się wśród drzew. Płaczącą dziewczynkę odnajduje sporo od niej starszy chłopiec o imieniu Gin. Nastolatek ma na twarzy lisią maskę. Od razu uprzedza bohaterkę, że nie można go dotknąć – inaczej zginie. Sześciolatka jest zachwycona. Wierzy, że spotkany przez nią Gin jest duchem. Dla niej jest to nie lada atrakcja. Z czasem, jak można się spodziewać, bohaterowie zaprzyjaźniają się, a potem… cóż. Fabuła jest dosyć prosta, więc nie mogę zdradzić nic więcej bo zaraz Wam wszystko opowiem i nic już Was nie zaskoczy. Dodam jednak, że ich relacja jest naprawdę trudna. Dotyk Hotaru oznacza przecież śmierć Gina. Czy da się z kimś przyjaźnić będąc zawsze trzymanym na dystans?

To, co urzeka w filmie, to podany w niezbyt skomplikowanej fabule prosty przekaz o tym, jak bardzo wszyscy potrzebujemy drugiego człowieka. Jak smutne jest życie w samotności i jak czasem niewiele trzeba, by dać sobie trochę szczęścia. Możliwość przytulenia się, czy nawet zwykłe poklepanie po plecach – dla naszych bohaterów jest to coś nieosiągalnego. Te proste gesty to przecież tak niewiele i wiele zarazem. Film pokazuje czym jest prawdziwa przyjaźń i co jest w niej najważniejsze i najpiękniejsze.

Choć większość widowni płakała przy tym anime, to jednak jest w nim też parę zabawnych scen.

Moje wrażenia

Film nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. To nie jest ten typ, po którym ma się “filmowego kaca” 😉 Taki o, do obejrzenia i zapomnienia. Ale że sporo osób ma inne zdanie to film i tak polecam, bo może akurat Wam się spodoba, albo wpłynie jakoś na Wasze życie. Na moje nie wpłynęło.

Co oceniam na plus?

  • ładne krajobrazy (choć po Kimi no na wa to już chyba nic mnie tak nie zachwyci)
  • kreskę – jest całkiem OK
  • muzykę
  • tematykę
  • przekaz

Minusy?

  • nieskomplikowana fabuła
  • no i zupełnie nie przekonuje mnie wątek miłosny. UWAGA SPOILER! Przyjaźń OK, miłość (taka jak do brata/siostry, czy ogólnie mówiąc do drugiego człowieka) też OK, ale zakochanie? Przecież oni się poznali, gdy ona miała sześć lat! (ups, wygadałam się…) Ukazanie ich relacji w ten sposób moim zdaniem zepsuło cały film! KONIEC SPOILERU!

grafika: 7/10

muzyka: 7/10 (ładna, pasuje do klimatu)

fabuła: 5/10 (nazbyt prosta)

sposób prowadzenia narracji: 6/10 (jest logiczny ciąg zdarzeń, jest retrospekcja, są zarówno śmieszne, jak i wzruszające momenty)

sposób budowania postaci: 6/10 (brak pogłębienia psychologicznego)

przekaz: 7/10 (skłania do refleksji na temat tego, czym jest miłość i przyjaźń)


RAZEM: 6/10

Podobnie jak w przypadku Kimi no na wa, największą siłą Hotarubi no mori e jest ładunek emocjonalny, jaki film niesie. Jest to bardzo przyjemna propozycja na niedzielny seans. Historia jest prosta, nie wymaga od nas wielkiego skupienia. Pozwala na relaks, uronienie łezki i refleksję nad istotą przyjaźni. Cóż – takie jest życie i to właśnie otrzymujemy: film w stylu “okruchy życia” z nutką romansu. Całość okraszona została jeszcze dodatkowo szczyptą magii 😉

Nadaje się jako lekka propozycja na niedzielę. Polecam ją wypróbować, bo po pierwsze: być może dołączycie do grona fanów tego filmu, po drugie: ciekawa jestem Waszych opinii.

Share This Post

Leave a Reply